Prokuratura „trałuje” w szpitalu
Data nadania: 2008-11-18


Przesłuchano już 4 tys. b. pacjentów szpitala MSWiA w Warszawie. Czy prawo, wbrew zdrowemu rozsądkowi i kosztom, zmusza prokuraturę do przesłuchiwania tysięcy świadków dla wykrycia hipotetycznych nadużyć? \r\n \r\n Fot. Paweł Piotrowski / AG\r\n \r\n \r\n \r\n Fot. Daniel Klimczak / AG\r\n \r\n Niektórzy nazywają takie śledztwa \"trałowymi\", bo prokuratura jak trawler zarzuca sieci, wyciąga wszystko, co się złowi, i potem mozolnie przebiera, by znaleźć przestępstwo i poszkodowanych.Przesłuchania to pokłosie sprawy doktora G. Przy tej okazji funkcjonariusze natrafili na przypadki, gdzie pacjentom udzielano pomocy ambulatoryjnie, a szpital podał w sprawozdaniu do NFZ, że pacjent był leczony na oddziale szpitalnym. Prokuratura postanowiła więc przesłuchać byłych pacjentów, by wykryć wszystkie możliwe nadużycia.Dokumentacja pacjentów z całej Polski peregrynowała po komisariatach, co Warszawska Okręgowa Izba Lekarska uznała za naruszenie tajemnicy lekarskiej i ustawy o ochronie danych osobowych. Wśród przesłuchanych było 60 pacjentów Oddziału Alzheimerowskiego Kliniki Neurologii, z których większość nie miała świadomości, że się leczyli.Jaki jest sens takiego \"trałowego\" śledztwa? Czy pacjenci są w stanie powiedzieć, jak ich leczono? Czy policjanci i funkcjonariusze CBA potrafią porównać ich zeznania ze szpitalnymi dokumentami? Czy trzeba przesłuchać wszystkich, wykryć wszelkie nieprawidłowości i ustalić straty co do złotówki? Jak się ma koszt takiego śledztwa do wysokości tych strat? Jak ma się do tego interes społeczny? - To chybione pytania. Prokuratura ma obowiązek prowadzenia postępowania w każdym przypadku uzasadnionego podejrzenia złamania prawa. Zobowiązuje ją do tego zasada legalizmu - odpowiada prokuratura.Zasada ta wymaga, by dążyć do wykrycia i ustalenia wszystkich okoliczności związanych z przestępstwem. To przeciwieństwo obowiązującej np. w prawie USA zasady oportunizmu, która nakazuje brać pod uwagę interes społeczny.Do przesłuchania pozostało 1,8 tys. pacjentów. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Katarzyna Szeska uważa, że policjanci i funkcjonariusze CBA są w stanie ustalić, czy i jakich oszustw dokonywał szpital. Chociaż nie wyklucza, że trzeba też będzie powołać biegłych, którzy skonfrontują zeznania pacjentów z dokumentacją medyczną. Ile to wszystko będzie kosztować? - Zadaniem prokuratury jest ściganie przestępstw, nie możemy go uzależniać od kosztów. Ani robić kalkulacji, jak mają się te koszty do wysokości strat spowodowanych przestępstwem - mówi prokurator Szeska. W przypadku szpitala MSWiA prokuratura straty szacuje na 650 tys. zł. - Mamy wątpliwości, czy interes społeczny uzasadnia takie postępowanie. Koszty mogą być wyższe od szacowanych strat. W dodatku angażuje się w nie setki funkcjonariuszy, którzy w tym czasie mogliby ścigać, bardziej efektywnie, inne przestępstwa - mówi dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Lecz w ten sposób można sparaliżować pracę organów ścigania. Wystarczy np., by NFZ zawiadomił prokuraturę o wykryciu jednego nadużycia w jakiejś kaski placówce, by prokuratura i policja musiały ją przeczesać metodą \"trałową\". A co np. ze zwolnieniami z pracy? ZUS od czasu do czasu je wyrywkowo kontroluje. A gdyby tak metodą \"trałową\" zabrała się do nich prokuratura?Po wybuchu sprawy doktora G. w szpitalu MSWiA swoją kontrolę przeprowadzili fachowcy z NFZ. Czy nie należało poczekać na wyniki tej kontroli i zająć się nadużyciami, które wykryje? Teraz dwa organy się dublują. I to za publiczne pieniądze. - Oczekujemy na ustalenia NFZ, ale nie jest on w stanie zakreślić przybliżonego terminu zakończenia kontroli - mówi prokurator Szeska. - Kontrola się zakończyła, ale czekamy na ustosunkowanie się szpitala do jej wyników - odpowiada rzeczniczka mazowieckiego NFZ Wanda Pawłowicz.Zasada legalizmu nie wymaga, żeby w takiej sprawie przesłuchiwać tysiące ludzi, produkować setki tomów akt i płacić potem biegłym, którzy to wszystko opracują. To nie ma ani prawnego, ani społecznego uzasadnienia. W tej sprawie wystarczyłaby taka liczba świadków, która pozwoliłaby określić, czy straty poniesione przez NFZ są \"znaczną\" szkodą majątkową, bo od tego zależy wymiar kary. Zasada legalizmu nie wymaga ustalenia precyzyjnie kwoty strat. Ale prawdą jest i to, że sądy wymuszają to na prokuraturze, zwracając akty oskarżenia, w których kwota nie jest precyzyjnie wyliczona. W mojej ocenie jest to często sposób na pozbycie się sprawy przez sąd.Zasada legalizmu nie może być interpretowana w sposób, który blokuje działanie organów ścigania i sądów. W nowelizacji kpk, która jest teraz w Sejmie, zespół, którego byłem członkiem, zaproponował wykreślenie z art. 297 kpk zapisu, że postępowanie ma na celu \"wszechstronne\" wyjaśnienie okoliczności sprawy. Ale nie wykluczam, że w przyszłości potrzebne będzie dalej idące ograniczenie zasady legalizmu. Zjawisko spraw aferowych wciąż się rozrasta i nie może sparaliżować wymiaru sprawiedliwości.Zasada legalizmu nie może się kłócić ze zdrowym rozsądkiem. Nie polega na szerokim zarzucaniu sieci, a nuż da się złowić jakieś przestępstwo. Powinno się badać tylko przypadki podejrzane. W ramach śledztwa w sprawie zgonów w łódzkim pogotowiu nie badaliśmy wszystkich kilku tysięcy przypadków, tylko powołaliśmy biegłych lekarzy, którzy wytypowali nam te budzące wątpliwość.W sprawie szpitala MSWiA należałoby poczekać na wyniki kontroli NFZ i zbadać wykazane w niej przypadki nadużyć. Bo nie każde nadużycie będzie przestępstwem. Trzeba np. odróżnić celowe fałszowanie dokumentacji od wadliwego zakwalifikowania procedury medycznej. Nie wiem też, czy można mówić o stratach, jeśli pieniądze z NFZ poszły w całości na leczenie pacjentów i na zakontraktowane procedury.Myślę, że plan tego śledztwa jest wadliwy. Przepytywanie 6 tys. pacjentów na okoliczność, jak byli leczeni, jest stratą czasu. Sam wiele miesięcy leżałem w szpitalu po wypadku i nie potrafiłbym powiedzieć precyzyjnie, jak byłem leczony.Śledztwo w sprawie szpitala MSWiA było oczkiem w głowie ministra Ziobry i zapewne było polecenie, żeby znaleźć, co się da, żeby pokazać \"skalę nieprawości\". Ale od blisko roku prokuratura jest pod nowym kierownictwem i był czas na zweryfikowanie planu śledztwa, żeby robić tylko to, co niezbędne i sensowne.

Linki